Miejska Góra
Jechaliśmy do Zakopanego, ale zatrzymaliśmy się w pierwszej parafii x.Sławka - Laskowej. Tam zostawiliśmy samochód, zdjęliśmy rowery i wzięliśmy do towarzystwa Karolinę i ruszyliśmy. Ciepło i słonecznie. Najpierw po asfalcie, potem lekki podjeździk, a na nim serwis roweru Karoiliny - ciężkiego, starego górala - tj. wymiana linek io pancerzy i smarowanie łańcucha. Po tej przerwier ruszyliśmy dalje pod górę. Robiło się coraz bardziej stromo i kamieniście. Dojechaliśmy na szczyt pierwszej górki i ostry, kręty zjazd trochę po asfalcie. Potem obok nowego wyciągu narciarskiego, który się jeszcze budował i ruszyliśmy na Miejską Górę. Na postoju mocno przywaliłem w blachę niezakończonego dachu miejsca postojowego - gdyby nie kask to miałbym szew :D Wreszcie dojechaliśmy pod Krzyż. Zjedliśmy zapiekanki tudzież inne hotdogi i ruszyliśmy stromo i kamieniście w dół. Ksiądz jako pierwszy - wrzask i gleba pod sam koniec zjazdu... Jechał na hamulcach i nagle okazała się rynienka - OTB murowane, ale rzucił się na bok w maliny - mniejsze obrażenia, ale i tak krew się polała. Na szczęście w pobliżu były domostwa o udało się szybko opatrzeć. Następny jechałem ja - dowiedziawszy się o glebie ksiedza w połowie trasy sprowadzałem rower. Na samym końcu Piotrek z Karoliną. Udao się im, ale na dole okazało się, że ma kilkucentrymetrową centerkę. Odpięcie hamulców pomogło w dalszej jeździe. Potem już asfaltowy zjazd. Zajechaliśmy do centrum Limanowej - sklepu rowerowego, gdzie zakupił nowe tylne koło, a tare zostawił u matki karoliny, by podwiozła jak będzie wracać z banku. Dotarliśmy wreszcie asfaltem do Laskowej :)
- DST 21.05km
- Teren 11.00km
- Czas 01:47
- VAVG 11.80km/h
- VMAX 61.80km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Bros
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 5 sierpnia 2007
- DST 19.12km
- Czas 01:24
- VAVG 13.66km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Bieszczady, prawie
Zajechaliśmy samochodem do Lubaczowej z księdzem Sławkiem i moim bratem. To była moja 2 jazda rowerkiem po górach. Zaparkowaliśmy pod Kościołem, zrzuciliśmy rowery z bagażnika na haku i ruszyliśmy. Tylko gdzie? Mapy nie mieliśmy, tylko opis trasy z serwisu onet.pl i GPS, ale udało nam się znaleźć trasę. Przywitał nas ostry podajazd... temperatura koło 25*C w cieniu, niebo bezchmurne. Ksiądz jechał z przyczepką Extra Wheel i stracił moc :) Poczęstowałem o Snickersem i dostał kopa i jechaliśmy dalej. Dojechaliśmy na szczyt góry Przymiarki:

Podczas zjazdu napotkaliśmy starą, opuszczoną cerkiew, przy której się na chwilę zatrzymaliśmy. Ruszyliśmy na dół i dojechaliśmy do drogi wojewódzkiej. W lewo tabliczka Rymanów Zdrój, ale skręciliśmy w prawo na Królik Polski. Tam zatrzymaliśmy się w barze i zjedliśmy pyszne dania z mikrofali :) Po jakimś czasie znów odbiliśmy w teren lekki kilkukilometrowy szutrowy podjazd w lesie i łagodna trasą dojechaliśmy do Peżocika :)

Od lewej: x.Sławek, bart Piotr i ja :)© Szalony
Podczas zjazdu napotkaliśmy starą, opuszczoną cerkiew, przy której się na chwilę zatrzymaliśmy. Ruszyliśmy na dół i dojechaliśmy do drogi wojewódzkiej. W lewo tabliczka Rymanów Zdrój, ale skręciliśmy w prawo na Królik Polski. Tam zatrzymaliśmy się w barze i zjedliśmy pyszne dania z mikrofali :) Po jakimś czasie znów odbiliśmy w teren lekki kilkukilometrowy szutrowy podjazd w lesie i łagodna trasą dojechaliśmy do Peżocika :)
- DST 35.54km
- Teren 30.00km
- Czas 02:49
- VAVG 12.62km/h
- VMAX 40.47km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Bros
- Aktywność Jazda na rowerze






